Skoki spadochronowe Liceum Kadetów

W dniach 12 – 15 maja 2016r. 24 uczniów Liceum Kadetów RP uczestniczyło w szkoleniu spadochronowym w Krakowie. Skoki spadochronowe są częścią szkolenia wojskowego zagwarantowaną realizowaną w klasach mundurowych innowacją pedagogiczną. Długie godziny szkolenia teoretycznego i praktycznego w pierwszym i drugim dniu wyjazdu zrekompensowało uczniom sobotnie zwiedzanie Krakowa. Wielu z nich po raz pierwszy gościło w Mieście Królów Polski. Kulminacyjny moment wyjazdu nastąpił 15 maja, kiedy to każdy uczeń po wcześniejszym złożeniu egzaminu przystąpił do skoku. Gratulujemy wszystkim odważnym! Szkolenia SSSO są prowadzone przez najbardziej profesjonalną kadrę w Polsce, wywodzącą się z byłych szkoleniowców - instruktorów klasy mistrzowskiej Wojsk Powietrznodesantowych, posiadających olbrzymie doświadczenie praktyczne w przekazywaniu wymaganej wiedzy dużym grupom kandydatów na skoczków spadochronowych. Gwarantuje to uczestnikom wysoki poziom merytoryczny zajęć, realizowanych w tradycyjnej, wojskowej formule edukacyjnej, jak i pełne bezpieczeństwo podczas kursów.

Relacja uczniów:

Instruktorzy ubrali nas w spadochrony, kaski i wysokościomierze, po sprawdzeniu sprzętu, zapakowali nas w samolot AN-2. Wszyscy na początku byliśmy weseli, żartowaliśmy. Kiedy samolot zaczął się wznosić, patrzyliśmy przez okna jednocześnie monitując wskazania wysokościomierza. Znaleźliśmy się na pułapie bojowym po około 8 minutach. Instruktor otworzył drzwi, poczuliśmy pęd powietrza i świat zwolnił. Instruktor wydał pierwszemu najściu komendę do powstania. Chłopcy podeszli do drzwi. Instruktor po kolei wypuszczał ich z samolotu, wyskoczyli wszyscy. Instruktor zamknął drzwi. Ja skoczyłem w trzecim najściu, więc przed moim skokiem sytuacja powtórzyła się jeszcze raz. Nadeszła moja kolej, podszedłem do drzwi, wyłączyłem myślenie i przygotowałem się do skoku. Na klepnięcie w plecy wziąłem wdech i skoczyłem. Uczucie było świetne. Zacząłem liczyć 121,122,123, tak jak na szkoleniu. Rozłożyłem ręce i podniosłem głowę do góry. Zobaczyłem, że linki się skręciły, zdziwiło mnie, że w ogóle się nie zmartwiłem. Tak jak na szkoleniu zacząłem machać nogami, żeby się odkręcić. Sprawdziłem sterowność i poszybowałem w kierunku lotniska. Lądowanie odczuwalne było jak skok z krzesła. Zgasiłem czaszę, wziąłem spadochron i poszedłem.

Filip Chytra

Była to jedna z najlepszych rzeczy w życiu jakie robiłam. Nie da się opisać słowami jakie to uczucie. Każdy musi sam to przeżyć. Polecam każdemu.

Ada Babis

Pierwsza grupa udała się do samolotu a reszta uczestników trzymała kciuki za pierwszych skoczków. Atmosfera w samolocie była napięta, ale staraliśmy się podtrzymywać na duchu. Staraliśmy się rozluźnić atmosferę paroma żartami, niestety nasz nastrój natychmiast się zmienił, gdy na wysokości 1000m drzwi samolotu zostały otwarte. Na wysokości 1200m rozprowadzający kazał pierwszej trójce powstać i wyskoczyć. Sam wyskok był walką z samym sobą, ciężko przełamać lęk, gdyż tylko głupiec wyskakuje z dobrego samolotu. Po wyskoczeniu, gdy już spadochron napełnił się powietrzem, można było poczuć ulgę i cieszyć się lotem. Ku zaskoczeniu lądowanie okazało się wyjątkowo miękkie i przyjemne a po wylądowaniu czekali na nas koledzy i koleżanki z gratulacjami.

Dawid Kościsty Jakub Chmielewski

Było to niesamowite przeżycie, nie do opisania. Strach przed skokiem i szczęście, ulga po skoku, radość, która utkwi nam na zawsze w pamięci. Piotr Szulc Bardzo się cieszę, że spełniłem swoje marzenie, uczucie było cudowne. Mam nadzieję, że jeszcze to powtórzę. Wiktor Lasota

1, 2, 3 wreszcie ja. Chwila zawahania i skoczyłem. Czułem się jak ptak. Wyluzowany, sam, cisza, spokój, widoki i ta adrenalina. Wiał wiatr, ale to nie przeszkadzało. Na 200m zacząłem rundę lądowania, złączyłem nogi i ląduję. Zebrałem spadochron, byłem tak ucieszony, emocje targały mną raz po raz, to było cudowne uczucie.

Jędrek Alvarado

Wydawca: Powiat Przysuski. 2013
By: Fresh Joomla templates