19 stycznia wybuchła bomba medialna. Gazeta Wyborcza krzyczała wielkimi czcionkami: Gigantyczne nadużycia w powiecie rządzonym przez PiS. Już sam tytuł był wyrokiem, a treść artykułu miała go potwierdzić. Używając tak zestawionego tytułu gazeta budowała od samego początku negatywny przekaz w tej wyimaginowanej sprawie. Brzmiał on następująco: w powiecie rządzonym przez PiS dostali gigantyczne pieniądze, robili przekręty, a teraz tropi ich prokuratura. Od tamtego artykułu minęło już prawie 6 miesięcy. Co się wydarzyło? Na Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Przysusze oraz organizacje pozarządowe realizujące działania pomocowe na rzecz osób osób z niepełnosprawnościami, zwaliły się kontrole, organy wojewody, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej oraz Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Rozpoczęło się istne polowanie na wymyślonych przestępców i przekręciarzy w tym pisowskim powiecie. Jaki jest efekt po prawie sześciu miesiącach intensywnych i wielokierunkowych poszukiwań? Kontrole są przedłużane, nikomu nie postawiono zarzutów, w mediach cisza. Ale sprawy mają jednak swój bieg. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej zakończyło kontrole realizacji programu za 2025 r.„Asystent osobisty osoby z niepełnosprawnością” przez fundacje Admar i Opoka dla Was i nie stwierdziło nieprawidłowości. Kontrola była szczegółowa. Urzędnicy ministerstwa sprawdzili karty zgłoszenia do programu złożone przez zakwalifikowanych uczestników, karty realizacji usług asystencji osobistej, karty ewidencji przebiegu pojazdu w ramach realizacji programu, karty ewidencji biletów komunikacyjnych, umowy cywilnoprawne oraz listy płac, wyciągi z rachunków bankowych, dokumentację z działań podjętych w czasie realizacji programu, wykazy faktur za poniesione wydatki, listy asystentów, listy płac.
W pismach pokontrolnych z ministerstwa adresowanych do obydwu fundacji można przeczytać następujące zdanie cytuję za Ministerstwem Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej: „W wyniku przeprowadzonej kontroli nie stwierdzono uchybień mających wpływ na realizację zadania”. Ponadto do fundacji Opoka dla Was wpłynął mail z ministerstwa informujący o możliwości podpisania umowy na realizację tego programu także w 2026 r.
Nie ma jeszcze żadnych informacji o oficjalnym zakończeniu kontroli prowadzonych w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie i Wydziale Rozwoju Lokalnego. Jednego jestem pewien, że zarzut o pomijaniu procedur konkursowych stawiany w artykule jest całkowicie wyssany z palca. Każdy może to potwierdzić sprawdzając fakty w internecie, choćby na powszechnie dostępnych stronach Biuletynu Informacji Publicznej.
Można więc stwierdzić, że ktoś zgłosił swoje wątpliwości i uzyskał wyjaśnienie, że wszystko jest w porządku i nie ma sprawy? Jednak sprawa jest i to bardzo przykra. W konsekwencji publikacji gazety zostały wstrzymane kilkusettysięczne dotacje i blisko 200 osób z niepełnosprawnościami z powiatu przysuskiego korzystających z bardzo różnych form wsparcia w ramach realizowanych przez fundacje „Admar” i „Opoka dla Was” programów: „Asystent osobisty osoby z niepełnosprawnością” i „Opieka wytchnieniowa”, zostało od bardzo potrzebnej pomocy odciętych, ponieważ wstrzymano finansowanie tych programów w powiecie przysuskim.
Zawsze o sensie działania powinny decydować ludzkie losy, a szczególnie to, jak tym, co robimy, wpływamy na ludzi wokół. W Piśmie Świętym możemy przeczytać: „Bądźmy uważni jedni na drugich, aby się zachęcać do miłości i dobrych uczynków”. Odbieram te słowa jako wskazanie na celowe i świadome działanie. Nasza stała uwaga i obecność mają moc „zarażania” innych dobrem i motywowania ich do działania. Z takim postępowaniem wskazywanym w kodzie kulturowym naszej cywilizacji, w głębokiej sprzeczności stoi działanie podjęte przez jedno z największych mediów w Polsce. Zostaliśmy zaatakowani prawdopodobnie przez przypięcie nam łatki przynależności do zwolenników jednej ze stron wielkiego sporu politycznego w Polsce za pomocą wyspecjalizowanego w tego typu działaniach medium. Atak ten nie uderzył bezpośrednio w polityków, kierownictwo fundacji, czy winnych, których nikt do tej pory nie potrafi wskazać. Uderzył w ludzi najbardziej dotkniętych losem i najbardziej potrzebujących. Panie Prezes Fundacji, w które w tym roku nie mogą realizować programów społecznych, opowiedziały mi o szczególnie trudnych sytuacjach wywołanych skutkami działań medialnych. Oto te historie. Obie z nich dotyczą ludzi starszych obciążonych niepełnosprawnością, którzy z wielką wdzięcznością przyjmowali pomoc i dla których była ona czymś bardzo ważnym w ich trudnym życiu. Starsze małżeństwo, obydwoje schorowani, żona niepełnosprawna, z cukrzycą i wywołanym tą chorobą głębokim niedowidzeniem. Opiekowali się sobą nawzajem, pomagali sobie w trudach swojej jesieni życia. Wspierani opieką świadczoną w ramach programu Asystent poukładali swoją codzienność na tyle dobrze, że bez lęku oczekiwali na kolejny, trudny dzień życia. Normalnie i w spokoju przeżyć kolejną dobę. Dla zdrowych ludzi to niewiele – prawda ? Ale dla nich to była wielka ulga. Małżonek dotknięty udarem – umiera nagle. Schorowana żona zostaje sama. Po artykule fundacja nie może zorganizować wsparcia choremu człowiekowi w potrzebie. Z życia niepełnosprawnej osoby wypada jakże ważny dla niej element codzienności. Na szczęście osamotnioną po śmierci Panią wspiera rodzina i córka dojeżdżająca do chorej matki z Warszawy. Pięknie to świadczy o bliskich tej Pani, ale tych wszystkich, którzy bezrefleksyjnie przyczynili się do ogromnego skomplikowania sytuacji niepełnosprawnego człowieka - już niekoniecznie. Historia druga. Niepełnosprawny syn obarczony bardzo głębokim niedowidzeniem opiekował się także niepełnosprawną, ciężko chorą, blisko 90 – letnią mamą. Robił wszystko, żeby na stałe przykutej do łóżka matce pomóc, jednak własne ograniczenia stanowiły dla niego bardzo poważny problem. Chorą trzeba było umyć, przebrać, wykonać wszelkie czynności pielęgnacyjne. Jak miał to zrobić syn, który prawie sam nie widział? Nie mógł, więc poprosił fundację o pomoc i ją otrzymał. Opiekunka zajmowała się wszystkimi niezbędnymi sprawami, a syn mógł chociaż przez godzinę w ciągu dnia po prostu odpocząć, żeby resztę czasu móc poświęcić opiece nad mamą. Po publikacjach i wstrzymaniu finansowania pomocy znów musiał mierzyć się z problemami sam. Dzisiaj sytuacja się zmieniła. Pewnego dnia przyszedł on do fundacji i powiedział: „Dziękuję za pomoc i opiekę nad mamą, ale nie będzie już więcej potrzebna. Mama nie żyje.” Nie twierdzę, że atak mediów mógł tu odegrać jakąkolwiek rolę. Mam nadzieję, że Dobry Pan Bóg zaprosił Mamę tego Pana do wieczności, bo nadszedł jej czas. Ale dręczy mnie pytanie, czy ostatnie, razem przeżyte tygodnie musiały być tak trudne dla tej dwójki, czy bohaterowie pierwszej historii musieli się zmierzyć z problemami, które przyszło im pokonywać? Czy o to chodziło zleceniodawcom i twórcom tego materiału? Tego nie wiem i nie sądzę, żebym kiedykolwiek otrzymał odpowiedź na te pytania. Dużo ważniejsza od odpowiedzi jest refleksja nad tą sytuacją. Czy warto było uderzać w blisko 200 osób bardzo dotkniętych przez niesprawiedliwy los, tylko dla mocnych nagłówków krzyczących przez chwilę?
Podsumowując sytuację muszę nadmienić, że nie mogę w tej chwili napisać, że sprawa jest formalnie zakończona. Na razie ZUS i Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej twierdzą, że zgłaszane w artykule zarzuty nie znajdują potwierdzenia w materiałach poddanych kontroli. Jeśli pojawią nowe wiadomości – będę Państwa informował.
Jarosław Bednarski


